Dziadkowie lecą do Anglii bawić dzieci

Wśród pasażerów łódzkiego lotniska coraz więcej jest ludzi starszych. Lecący na Wyspy klient po 50. roku życia to już norma. – To nowy trend: dziadkowie lecą do Anglii pomagać w opiece nad wnuczkami – uważa socjolog Uniwersytetu Łódzkiego.

Łódzkie lotnisko im. Władysława Reymonta zbadało, kto lata z Łodzi. Wyniki są zaskakujące. Okazało się, że samolotami podróżuje coraz więcej ludzi starszych. – Rzeczywiście, nawet w terminalu widać dużo babć i dziadków – potwierdza Miłosz Wika, rzecznik łódzkiego portu. – Wcześniej tego nie było.

Gdy rok temu ruszyły połączenia Ryanaira, latali głównie młodzi mężczyźni. Oczywiście, do pracy. – Potem na lotnisku zaczęły pojawiać się młode pary, a jeszcze później całe rodziny z małymi dziećmi. A ostatnim zjawiskiem są właśnie starsi – opowiada Wika.

Ciągle najliczniejsi są 20-30-latkowie – to połowa odlatujących na Wyspy. Ale już druga największa grupa pasażerów to osoby po 51. roku życia. Ich liczba w samolotach sięga niemal 20 proc. Pozostałych jest zdecydowanie mniej: klienci w wieku 31-40 i 41-50 lat ledwie przekraczają 10 proc.

- Z badań wynika też, że zrównała się liczba podróżujących do rodzin z tymi, którzy lecą zarobić pieniądze – uważa rzecznik portu.

Potwierdza to płeć pasażerów. Ciągle jeszcze samolotami tanich linii podróżuje więcej mężczyzn, ale przewaga ta szybko się zmniejsza.

Najstarsi pasażerowie lecą zwykle na Wyspy na dwa tygodnie lub dłużej. Nie ukrywają, że chcą zobaczyć, jak za granicą żyje się ich dzieciom. – Chcą też pomóc. Wielu młodym parom, które wyjechały dwa, trzy lata temu, urodziły się dzieci. Teraz dziadkowie lecą opiekować się maluszkami – mówi dr Iwona Wieczorek, socjolog Uniwersytetu Łódzkiego.

O połączeniach z Łodzi pasażerowie czytają zwykle w internecie (tak odpowiedziała ponad połowa podróżujących). Starsi klienci dowiadują się także z prasy i od znajomych. Ale i im coraz bliższy jest internet. – Wyjazd na stałe do Anglii mojej córki spowodował, że musiałam nauczyć się obsługiwać pocztę elektroniczną i Gadu-Gadu – opowiada Halina, pasażerka Ryanaira po 50. – Wytłumaczyła mi, że tak kontaktować się będzie dużo taniej i internet przestał być tajemnicą.

Właśnie w sieci pani Halina rezerwuje bilety lotnicze. Tak robi też ponad 76 proc. klientów. Małą popularnością cieszy się kasa biletowa na łódzkim lotnisku. W niej bilety kupiło jedynie 6 proc. ankietowanych, głównie starszych.

- Badania uświadomiły nam, że mamy wielu pasażerów po 50. Będziemy starali się jeszcze szerzej dotrzeć do tych klientów – opowiada Wika. – Zamierzamy na przykład reklamować połączenia lotnicze w mediach, które są słuchane i czytane przez starszych.

źródło: gazeta.pl

Podobne artykuły o pracy za granicą:

  1. Nie dla imigrantów z Polski
  2. Polscy lekarze w Hiszpanii
  3. Specjaliści wracają do Polski
  4. Tanie rozmowy z Anglii do Polski
  5. Dużo pracują mało zarabiają
  6. Niechęć wobec Polaków

Skomentuj artykul o pracy za granica:

Dziadkowie lecą do Anglii bawić dzieci